MODNE BYCIE FIT I FIT-FANATYZM

Bycie FIT stało się modne.

A gdy coś jest modne to co chwila pojawiają się nowości: systemy żywieniowe, plany treningowe, które uwidocznią Twój sześciopak w ciągu 2 tygodni, magiczne suplementy spalające tkankę tłuszczową gdy leżymy czy cytaty motywacyjne, które sprawią, że w ciągu chwili odmienisz całe swoje życie.

Oczywiście – wszystkie te aspekty są ważne, ale tak jak zawsze powtarzam – ludzie nie byliby ludźmi, gdyby sobie wszystkiego nie utrudniali i nie szukali dróg na skróty. W Internecie czy telewizji co chwile ktoś przedstawia inne poglądy, które wzajemnie się wykluczają i człowiek już sam nie wie w co wierzyć.

Bez nazwy-1

Rozbijmy sobie wszystkie te punkty na czynniki pierwsze:

dieta – jest to słowo, którego bardzo nie lubię. Wszyscy w domyśle przechodzą na dietę, aby po osiągnięciu celu móc wrócić do starych nawyków. Dla innych to pasmo pełne wyrzeczeń, cierpień i bolączek. Moje podejście do diety jest bardzo proste – podstawę powinno stanowić jak najmniej przetworzone jedzenie (choć w dzisiejszych czasach jest to już bardziej skomplikowane).
Bardzo często można spotkać się z tym, że osoba zakłada iż już nigdy w życiu nie zje danego produktu. A gdy jednak go zje to pojawiają się ogromne wyrzuty sumienia i pretensje do siebie, że „zepsuliśmy naszą dietę”. Czy dieta to maniakalne podejście do jedzenia czy może zmiana nawyków?

treningi – często stawiane są na drugim miejscu, za dietą i mają stanowić tylko dodatek. Moim zdaniem trzeba to wypośrodkować, a dopasowanie treningów do swoich potrzeb, słabych ogniw i wad postawy potrafi zdziałać cuda. No ale na rynku możemy spotkać się z coraz to nowymi planami, książkami czy płytami, które GWARANTUJĄ nam osiągnięcie celu. Czy oby na pewno?

suplementacja – najbardziej przeceniany punkt przez ćwiczących. Często panuje myślenie, że zjem tabletkę i schudnę, jak można zobaczyć w reklamach w TV. Niestety obserwuję tendencję do tego, że podstawę diety stanowią właśnie suplementy, a zapomina się o podstawach, o których pisałem wcześniej. I tutaj zgłasza się do mnie osoba, która ma w swoim zapleczu kreatynę, BCAA, glutaminę, HMB, gainera i przedtreningówkę, a efektów brak…

motywacjajest ważna – to fakt. No ale czy rzeczywiście, żeby pójść na trening musimy wypić przedtreningówkę czy obejrzeć filmik motywacyjny? Motywacja to temat rzeka i można pisać o tym książki (w sumie w księgarniach uginają się od nich półki :D). Dopóki jednak nie poczujemy, że chcemy coś osiągnąć, nie będziemy mieć określonego celu to możemy krążyć w miejscu przez tygodnie, miesiące, lata… Dla niektórych najlepiej „przyćpać” przedtreningówkę z geranium czy efedryną, gdzie później nie będzie się chciało skończyć treningu, a znajomi będą nas wynosić z siłowni. Razem z futryną. Czy rzeczywiście o to chodzi?

Ten wpis piszę na podstawie własnych doświadczeńobserwowania rynku dłuższy czas.
Gdyby wszystko było łatwe to wszyscy byliby piękni i „docięci” :D
A dużej ilości osób nie chce się pomęczyć i dać coś od siebie.

Sam zmagałem się z otyłością.

Nie szukałem magicznej opcji, tylko po prostu robiłem swoje i bez żadnych wymówek.
Miałem jasno określony cel i dążyłem do niego każdego dnia.
W sumie nawet nie odczuwałem, że się zmieniam, bo to było dla mnie coś naturalnego i zaplanowanego.

Więc nie popadajmy w FIT-FANATYZM i nie dajmy się zwariować :)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *