123
1234
123
1234

ELASTYCZNE PODEJŚCIE DO DIETY

Elastyczne podejście do diety – jak nie zwariować?

Okres wakacyjny w pełni, większość ludzi zakończyła redukcję, albo będzie ją kończyć.
I tutaj zaczyna się największa bolączka – jak poradzić sobie na wyjeździe?
Czy mogę jeść „zakazane” produkty?
Co niektórzy od razu idą po bandzie i rzucają się na jedzenie, a w lodówce zostawiają tylko światło.
W tym wpisie odniosę się do mojej interpretacji „diety”, podejścia do jedzenia i jak w tym całym szaleństwie nie zwariować.

Wakacje, czas odpoczynku
Bardzo często spotykam się z sytuacją, że ludzie obawiają się, że podczas wyjazdu „zawalą” dietę. Co niektórzy idą jeszcze dalej, biorą ze sobą wagę, swoje produkty i liczą kaloryczność ze wszystkiego.
Moje zdanie jest takie – dieta (nawyki) są dla nas, a nie na odwrót.
A wakacje są czasem, gdzie powinniśmy się wyluzować, odpocząć, a nie być w ciągłym reżimie na 100%.
I nie chodzi też, aby pochłaniać bez sensu tysiące kalorii, a później tego żałować.
Wszystko jest dla ludzi w odpowiednich ilościach.
I tak samo cały okres redukcyjny (czy w ogóle odżywianie) – restrykcje, odmawianie sobie wszystkiego przez dłuższy okres może skutkować tym, że później nie będziemy mogli oderwać się od produktów, których do tej pory unikaliśmy jak ognia.
A wliczenie Ben&Jerrys czy Oreo do kalorii? Czemu nie? :D

123

Eksperci i „eksperci”
W Internecie z każdej strony mamy informacje o wszelakich dietach, systemach żywieniowych i ludzie przekrzykują się coraz bardziej, który z nich jest lepszy. „Wyznawcy” bardzo często zamiast znaleźć jakieś porozumienie i wziąć coś dla siebie to będą wszystko podważać.
Znalezienie złotego środka i sposobu odżywiania, który pasuje nam do naszego trybu dnia. Bazowanie na jedzeniu pełnowartościowym bez popadania ze skrajności w skrajność – tylko tyle i aż tyle.

Foteczki z Instagrama
„Chcę wyglądać jak on/ona”.
„Chcę mieć taki brzuch”.
„Chce mieć taką formę w miesiąc”.
Oczekiwania vs rzeczywistość :D
Ludzie popadają w kompleksy przeglądając zdjęcia ludzi w mediach społecznościowych. Chcą osiągnąć często wygląd, który nie jest realny, a ramy czasowe, w których chcą to osiągnąć są ładnie mówiąc – przesadzone. Oczywiście – nie mogę powiedzieć, że fajna, wysportowana sylwetka jest nie do osiągnięcia. Jednak na większość takich zdjęć trzeba patrzyć przez pryzmat tego, że są one bardzo często retuszowane i mają nałożone setki filtrów.
A co mi tam – w sumie też mogę wyostrzyć krawędzie, dodać troszkę koloru i będzie pięknie :)

1234

Do czego zmierzam?
„Fit-lifestyle” stał się modny. I aby w tej modzie nie ucierpieć (jak sam kiedyś to zrobiłem) to nie można wierzyć we wszystkie poglądy bezgranicznie.
Elastyczne podejście do diety – często spotykane pod nazwą „IIFYM” czy „Jedz co chcesz” – według mnie sposób żywienia, który jest najbardziej normalny.
Nie chodzi o chorobliwe liczenie kalorii.
Nie chodzi o pożeranie kilogramów słodyczy i fast-foodów.
Nie chodzi o to, aby bać się wyjść ze znajomymi, aby zjeść coś na mieście.
Chodzi przede wszystkim, aby dawać jak najlepsze paliwo dla naszego organizmu.
Aby cieszyć się zdrowiem, dobrym samopoczuciem i mieć energię w ciągu dnia. A do tego od czasu do czasu wkomponować sobie w jadłospis produkty nie zawsze „dietetyczne” czy po prostu móc bez żadnych problemów zjeść coś na mieście (innymi regułami kierują się osoby, które cierpią na choroby metaboliczne).
Sam podchodziłem do diety bardzo rygorystycznie. Nie wychodziłem nigdzie ze znajomymi, podczas imprez rodzinnych jadłem tylko i wyłącznie swoje posiłki, a na wakacjach potrafiłem jeść tylko jajka i kurczaka.

Do czego mnie to zaprowadziło?
Oprócz tego, że progres siłowy/sylwetkowy był znikomy, a do tego nieustanna frustracja i chęć zjedzenia wszystkiego dookoła.
Kostka czekolady? Dobre sobie. Tabliczka.
Kawałek pizzy? Serio. Cała 60cm.
Ale dzięki temu, mogę teraz „mądrzyć się” i przedstawić Wam moje spostrzeżenia i moje podejście. Nie sztuką jest sobie wszystkiego odmawiać. Wkomponowanie lodów czy burgera do jadłospisu – czemu nie? :)
Im mniej skupiam się na jedzeniu, tym moja głowa odpoczywa i paradoksalnie czuje się o niebo lepiej.
No i zasadnicze pytanie – czy robienie formy tylko na wakacje/wyjazd ma sens? Dobre pytanie.

Podsumowując…
Nie ma magicznego środka na osiągnięcie idealnej sylwetki, a podejście zero jedynkowe nie zawsze sprawdza się.
Jak do wszystkiego, tak i do odżywiania trzeba podejść z głową, aby nie zwariować :)

PS1. Problemem przy utrzymaniu formy na wakacjach może być ALL INCLUSIVE
PS2. Jest promocja na Ben&Jerrys w Carrefourze

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *